Kanał RSS

Moje ostatnie wpisy

  •   :: Jak ten czas leci, ucieka, płynie, dwa tygodnie jak jedna sekunda. Jak wypicie łyka wody przez sprag

    7 dni temu

  •   :: Dlaczego spontaniczne rzeczy są tak fajne? Podniecające? Przerażające, a zarazem dają tak wielki zas

    1 miesiąc temu

  •   :: Chciałabym gdzieś wyjechać.Nie wiem gdzie, ale gdziekolwiek.Nie przeszkadzałoby mi nawet, gdybym tam

    2 miesiące temu

  •   :: Od tak dawna nie pisałam. Bo nie wiem co pisać.Dużo się dzieje, albo nie dzieje się nic.W zeszłym ty

    3 miesiące temu

  •   :: Mój pech? Dowiedzieć się z soboty na niedzielę, że pomieszały mi się terminy egzaminów i najpierw ma

    4 miesiące temu

  •   :: Bałagan w głowie, łóżko, które mnie zaprasza, ale głupi sen nie chce nadejść.Troszkę przed 4 położył

    4 miesiące temu


Albumy

Aby wykonać akcję musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Aby wykonać akcję musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Aby podarować prezent musisz się zalogować.

Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się.

Aparat: NIKON - EXIF
Model: COOLPIX L5
Przysłona: f/2.9
Ogniskowa: 6.3mm
Naświetlanie: 1/51s
ISO: 79

Wyślij na komórkę

Kategoria: inne  

Jak ten czas leci, ucieka, płynie, dwa tygodnie jak jedna sekunda. Jak wypicie łyka wody przez spragnioną osobę, jak buch papierosa, jak tyknięcie zegara, jak wypadek. Tak nagle i szybko.

Spontaniczny wyjazd w środę 25 kwietnia, wiedząc tylko, że na południe. Wylądowanie na górze w Czechach, spanie bez namiotu na rozgrzanych kamieniach oraz gałązkach (igłach) sosnowych. Rozpalenie ogniska z obawą, że ktoś nas zobaczy. Gaszenie go resztką wody i tym co znaleźliśmy w butelce po "rc coli", co przypominało lemoniadę.
Poranne wspinanie się na szczyt, picie z potoku. To było tak niesamowite uczucie, po wędrówce w ślicznych słoneczku po górach.
Powrót następnego dnia.
28 wyruszenie na autostoprace do Rzymu.
Rondo, Legnicka, tramwaj, Stadion, wjazd na obwodnicę, stacja w str, Legnicy, Szklarska Poręba, Czechy, Praga, utnięcie tam, długa droga ze stacji na stację przy autostradzie, niedaleko Bernartice, maluteńkie stopiki co kilka km, Czeskie Budziejowice, taksówka na stopa za darmo i goł nią w 6 autostopowiczów, Kaplice, Austria, Zell a See, Mittersil, piwo, 10 euro, Lienz, Sillian, Włochy, Bruneck (czy aby na 100%?), Brixen, Verona, 50 euro, pizza, cola, pani parlamentarzystka z Rzymu, Land Rover, 200km/h, Modena, Tiguan, stop w 5 min i śmianie się z tego, że inni cholernie długo czekali (4 godz, 12 godz, albo spali tam), Florencja, autobus z Polakami, jedzenie chleba z serkiem topionym, ludzie od nas, 5 euro, dwóch chlopaków podróżujących przez całą europę z jednym tirowcem (Polakiem), imprezujący z nim, przywiązani i nie chcący go opuszczać, więc również razem z nim czekający na jego postoju, goł dalej, wrycie się do niezbyt dużego samochodu w 4 + bagaże, kierowca - noszący plecaki w pracy, po krótkiej rozmowie dowiedziałam się, że jest spadochroniarzem w wojsku, jego pisanie smsów i siedzenie na fejsie przy 180km/h, śpiewanie, smianie się, nieogar, koniec jego podwózki kawa espresso, która smakowała tylko mi (a reszta dolała łooohohoho i jeszcze więcej mleka), dwie polki siedzące na noc u polskiego kierowcy tira, sycylijczycy wyglądający jak mafia, zapraszający nas tam, zdjęcie z małym chłopcem z mafii, marudzący kochany, kłótnia, ja nie chcąca się poddać, byliśmy tak blisko, troszkę przed północą, pozostała dwójka odjechała, wszyscy jadący do Neapolu i omijający Rzym, jeden jedyny kochany kierowca, który chociaż jechał z dzieckiem, to samo podszedł, powiedział, że jedzie obok Rz. i mamy wsiadać, ja dopijająca wino na szybko, mój słabiutki włoski i kochany, który był pod jego wrażeniem, siedzenie z przodu, k śpiący, jeżdżenie wielkim tirem po malutkich uliczkach, krążenie po Lido di Ostia, pytanie się ludzi, jego troska o nas, zawiezienie pod sam camping, wycałowanie, pożegnanie, dotarcie, jako 300 któryś po 65 h 23 min, dziwni ludzie, samotna wyprawa na plażę nad ranem, powrót do namiotu, przespanie wszystkiego prawie, bo do 13, pływanie przy zachmurzonym niebie i wietrze, znalezione freesbee, brat Madzi, ludziki od niego, pizza + darmowe piwo, 1 maja - 17 impreza "pożegnalna", która niczego nie kończyła, dużo wina tańszego niż butelka piwa (1,8e-3,8e za w, a p za 3e-4e), znajomi kochanego, kocyk, plaża, dużo ludzi, głupie focie, tańczenie, wygłupianie się, aż moje padnięcie w namiocie spać z nogami na zewnątrz, zimno, wejście całkowicie do namiotu, ubranie się grubo, dobrowolne zaproponowanie zwolnienia namiotu, pod waruniem zabrania mnie gdzieś, gdzie będzie ciepło i oddania mi bluzy, zdziwienie Tomka, który przyjechał z Kasią, jego męczące gadanie, kiedy chciałam spać, wstanie rano, zapukanie do mojego namiotu, zostawienie śpiwora, zabranie rzeczy, spacerkiem na plaże, zb. muszelek, martwa duża meduza, zamknięta wyyysoka furtka, przechodzenie przez płot, 30 min w kolejce, żeby na 5 min podładować tel i odczytać smsy, przeczytanie, że Piotr z Dominiką przyjechali, plaża, Rzym, powieszenie kartki od Szimi na stacji metra, powrót, pływanie w nocy, powódź w namiocie M, zaśnięcie tam w 4, pakowanie, powrót.

I tyle innych rzeczy. I 12 maja 19:25 – Agata, Tesco, wejście na wieżę, związani liną goł na stacje, gdzie była policja, chodzenie po dachu i po opuszczonych budynkach. Ogólnie Villa.
Przerażający brak kontroli w późniejszych dniach, zagubienie z pewnego powodu.

20 maja – zjebanie, ale żyjemy dalej, trzeba iść do przodu. Nie mogę się skupić na nauce, znowu pustka, moralne wyrzuty sumienia i wiem dlaczego tak długo nie piłam.
Jak wysłać listy, skoro nie mieszczą się w jednej kopercie? Chyba muszę kupić jeszcze jeden znaczek, a je skserować, gdyby miały zaginąć


To, co było i już nie wróci.
To, co było zabawą.
Ta trójka, chociaż czasami tylko dwójka osób, do których się tak przywiązałam i już odzwyczaiłam.
To czego już nie będzie, bo tak łatwo spieprzyć.

Dlaczego nie poszłam na jakąś filozofię? Byłoby łatwiej... 


Życie i tyle.

Link do wpisu:

Komentarze

+ dodaj

dziopa
7 dni temu

ciekawe :)

dziopa: ciekawe :)

donata50
7 dni temu

świetna fotka

donata50: świetna fotka

Reklama
7 dni temu

ukryj reklamy

bella-galleria
6 godzin temu

BELLISIMA

bella-galleria: BELLISIMA

Dodaj komentarz

treść komentarza:

Komentuj

Poleć to zdjęcie znajomym

  :: Jak ten czas leci, ucieka, płynie, dwa tygodnie jak jedna sekunda. Jak wypicie łyka wody przez spr

Podaj swój adres e-mail

Podaj adresy e-mail znajomych

Napisz wiadomość

Przepisz kod z obrazka:

 

Ulubione fotoblogi

A niech będzie, jeszcze jeden kwiatuch:))))

daj dla ochłody łyk zimnej wody, usta spragnione !!!

przypływ

blask...:)

Pozostałe (60)

Ostatnie komentarze

Otrzymane|Napisane

Ostatnio odwiedzili